NIE ZATRZYMUJ MNIE…

25149
 
 
Nie zatrzymuj Mnie…” Słowa Jezusa nie oznaczają oczywiście, że nie mamy się Go ze wszystkich sił trzymać. Ale On jest ZAWSZE INNY. Zawsze inny niż nasze ograniczone wyobrażenia o Nim. Maria Magdalena natomiast trzymała się nie tyle samego Jezusa, co swojego wyobrażenia o Nim, swojego przekonania, że On nie żyje. Dlatego w pierwszej chwili Go nie rozpoznała i dlatego Jezus powiedział „nie zatrzymuj Mnie” – być może oznacza to: „nie trzymaj się kurczowo tego, co WYDAJE CI SIĘ, że o Mnie wiesz…”  
 
Słowa Jezusa oznaczają też nakaz niesienia innym Dobrej Nowiny, dzielenia się: „Nie zatrzymuj mnie (…) Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»”(J 20,17). „Nie zatrzymuj Mnie tylko dla siebie…” 
 
Maria Magdalena rozpoznała Jezusa, gdy zawołał ją po imieniu. Dopiero wtedy jakby „ocknęła się”. Jezus zna nas po imieniu, jest Dobrym Pasterzem, który „woła swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają” (J 10-34). 
 
Prośmy naszego Pana, aby zawołał nas po imieniu, aby wyrwał nas z letargu wpatrywania się w nasze puste groby, z koncentrowania się na własnych emocjach i własnych oczekiwaniach, aby wołając nas po imieniu, powołał nas do nowego życia. I abyśmy trzymając się Jezusa, nie zatrzymywali Go i nie zatrzymywali się, ale raczej szli za Nim i tam, gdzie nas pośle. Abyśmy za Oblubienicą z Pieśni nad Pieśniami zawołali: 
 
„Znalazłam miłość mojego życia, pochwyciłam Go i nigdy już nie puszczę” (PnP 3,4), 

„Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy!” (PnP 1,4)

Materiały formacyjne wspólnoty Nowe Jeruzalem.

Back to Top